Podeszłyście do nich.Przywitałyście się z nimi,a potem już wszyscy poszli na parkiet oprócz ciebie i Harry'ego.
-Ślicznie wyglądasz-zaczął rozmowę
-Znowu się zaczyna-pomyślałaś
Postanowiłaś mu znowu wytłumaczyć że to nie ma sens,ale w klubie było za głośno.
-Chodź-powiedziałaś i zaprowadziłaś go na zewnątrz budynku.Na całe szczęście nie było tam żadnych ludzi.Usiedliście na murku.
-Harry..ja ci już coś mówiłam
-Ale ja nie rozumiem..dlaczego ty mi nie dasz szansy?
-Bo już się przekonałam na takich jak ty
-Czyli?
-Czyli że podrywasz pierwszą lepszą
-Ale ty nie jesteś pierwszą lepszą...kiedy się poznaliśmy to...
-daj spokój-przerwałaś mu
-Widzisz?nawet nie dasz ,mi dokończyć,więc nie zakładaj że wiesz co do ciebie czuje
-Po prostu nie chce słuchać takich bzdur-powiedziałaś i zeszłaś z murku.Kierowałaś się w stronę wejścia.Nagle ktoś złapał cię za ręke. Odwróciłaś się.Był to loczek.
-Pogadajmy-powiedział
-Nie mamy o czym
-Prosze
Z powrotem usiedliście na murku.
-Daj mi tydzień...a obiecuje że zrobię wszystko żebyś poczuła do mnie to samo co ja do ciebie-zaczął rozmowę
-Nie uda ci się zmienić moich uczuć do ciebie
-Zaufaj mi
-No okey..a co jeśli już cię pokocham
-To będe robił wszystko żebyś pokochała mnie jeszcze mocniej
-to słodkie-pomyślałaś
-To jak zgadzasz się?-zapytał z nadzieją a w oczach
-Daj mi czas do jutra-powiedziałaś
-Nie ma sprawy-uśmiechnął się do ciebie
-To jak idziemy do nich?pewnie się martwią-zapytał
Weszliście do klubu.Od razu zauważyliście waszych przyjaciół.Siedzieli przy stoliku i pili alkohol.
-A gdzie wy się podziewaliście?Mam nadzieję że się nie rozmnożyliście-powiedział Louis ale Harry mu przerwał
-Louis-krzyknął na niego Harry
- No przecież sam mówiłeś że chciałbyś...
-Zamknij się!-przerwał mu
Po chwili chłopak wziął szklankę i wzniósł toast.
-za wasze dzieci-zaśmiał się a za nim reszta
Wyszłaś z klubu.Nie chcesz słuchać takich rzeczy o sobie.Wszyscy są strasznie pijani.Postanowiłaś pójść do domu.Loczek szedł cały czas za tobą.Zauważyłaś to i się zatrzymałaś przed klubem i odwróciłaś się w jego stronę.
-Przepraszam cię za niego-powiedział gdy już się zatrzymał
-To nie twoja wina-powiedziałaś
Nastała chwila ciszy,którą ty przerwałaś.
-Zimno jest trochę...pójdę już do domu-powiedziałaś
-Poczekaj-powiedział i zdjął marynarkę a następnie cię nią okrył i mocno przytulił.Od razu się ociepliłaś.Podniosłaś głowę,która do tej pory leżała na ramieniu chłopaka.Spojrzałaś mu w oczy.On zrobił to samo.Po chwili zaczął się do ciebie przybliżać.Wasze usta dzieliły 3 cm.Kątem oka zauważyłaś ludzi robiących wam zdjęcia.Powiedziałaś mu to na ucho.Harry spojrzał się na nich,wziął twoją ręke i podprowadził do domu.Oni cały czas szli za wamii pytali o to czy jesteście parą i robili wam zdjęcia.Harry był wściekły.Po chwili się zatrzymał.
-Odpowiem wam na jedno pytanie a potem nie chce was tu widzieć-powiedział wściekły
-Od kiedy się spotykacie?-zapytała jakaś kobieta
-Jesteście parą?-zapytała druga
-Jedno-powiedział Styles
-Jesteście parą?-zapytał wysoki mężczyzna
-Nie jesteśmy-powiedział loczek
-To dlaczego chcieliście się pocałować?-zapytał
-Już odpowiedziałem na wasze pytanie-powiedział i ruszył do przodu cały czas trzymając cię za ręke.Oni nadal szli za wami i sypali pytaniami.Po 20 minutach doszliście do twojego domu.Weszliście,ale to nie pomogło bo stali przed twoim domem i czekali na was.
-Nienawidzę paparazzi...przez nich nie mam ani chwili spokoju...oni są wszędzie-mówił Harry
-Nie martw się niedługo pójdą-pocieszałaś go
-Tak wiem ale to nie chodzi tylko o dzisiaj-powiedział
-Takie jest życie gwiazdy..sam wybrałeś
-Wiem...ale chociaż jeden dzień-powiedział
-Chcesz coś do picia?,jedzenia?-chciałaś zmienić temat,żeby się już nie martwił
-Wode-uśmiechnął się do ciebie
Poszłaś do kuchni a on usiadł na kanapie w salonie.Po chwili wróciłaś ze szklanką wody.Podałaś mu ją i usiadłaś koło niego.Styles wziął łyka wody i położył szklankę na stół.
-O nie...-powiedziałaś
-Co się stało?-zapytał
-Zostawiliśmy ich tam w klubie...a oni są strasznie pijani...jak wrócą do domu?
-Chodź idziemy po nich-powiedział,wstał z kanapy i kierował się w stronę drzwi.Szłaś za nim.Harry ze strachem otworzył drzwi,bo myślał że paparazzi nadal stoją pod domem,ale na szczęście nikogo nie było.Po 20 minutach byliście pod klubem.Weszliście i od razu zaczęliście szukać waszych przyjaciół.Po 2 minutach ich znaleźliście.Nie było jeszcze Amy i Zayn'a.Po chwili zobaczyłaś ich całujących się.Pokazałaś to loczkowi.On szybko podszedł do nich i rozdzielił.Oby nie dowiedział się o tym ani Niall ani dziewczyna Zayn'a.Wyszliście z klubu i wsiedliście do limuzyny chłopaków.Najpierw kierowca podjechał ich dom a potem Harry pomoże ci zanieść dziewczyny do domu.Po 5 minutach dojechaliście.Styles zaprowadził ich do domu,oczywiście ty mu pomogłaś.Po chwili wsiedliście z powrotem do samochodu.Po 10 minutach byliście już na miejscu.Pierwsza wyszłaś ty,bo siedziałaś przy drzwiach.Dziewczyny wychodziły po kolei lekko się przy tym kołysząc z braku równowagi,co było zabawne.Na końcu wysiadł Harry.Zaprowadziliście je do domu i potem wyszłaś z loczkiem na zewnątrz.Zamknęłaś drzwi i chciałaś mu podziękować za pomoc.Ty mówiłaś a on ciebie w ogóle nie słuchał tylko patrzył się raz na twoje oczy raz na ustai przybliżał się do ciebie.
-Słuchasz mnie?-zapytałas
Pokiwał twierdząco głową nadal to robiąc
-To co przed chwilą mówiłam?-zapytałaś
-Że masz śliczne oczy-powiedział i przestał się przybliżać
-Bądź chociaż przez chwile poważny
-Jestem poważny-powiedział i się uśmiechnął
-No jakoś nie widze-powiedziałaś
-No nie gniewaj się-powiedział
Spojrzałaś na niego,a on znowu zaczął się do ciebie przybliżać.
-Ci chodzi tylko o to prawda?-zapytałaś go
Spojrzał ci w oczy.
-Czyli o co?
-Nie udawaj głupiego
-...Nie chodzi mi o to żeby się z tobą przespać...
-Nie powiedziałam co miałam na myśli-powiedziałaś a on spuścił głowę.
-Czyli to co mówił Louis to była prawda-powiedziałaś
-Nawet nie wiesz co chciał powiedzieć
-Bo mu przerwałeś żebym się nie dowiedziała...to dlaczego pomyślałeś o tym?
-Bo wszystkie myślą że jestem z nimi tylko po to żeby się z nimi przespać...a na tobie mi zależy i nie chciałem żebyś pomyślała że chce cię wykorzystać.
-To po co przerwałeś Louis'owi...bo mu nagadałeś nie wiadomo co i nie chcesz żebym się teraz dowiedziała
-Nie prawda
-Nie wierze ci
-Jeśli mi nie będziesz ufać to nie ma sensu tego ciągnąć-powiedział
-Też tak uważam -powiedziałaś
Po chwili chłopak odszedł.Od początku wiedziałaś że to wszystko nie ma sensu.Weszłaś do środka.Twoje przyjaciółki już spały.Zrobiłaś to samo.Przed snem dużo myślałaś o tym co się dzisiaj zdarzyło.Po 15 minutach zasnęłaś.Obudziłaś się około 12.Zeszłaś na dół.Dziewczyny jeszcze spały.Nic dziwnego pewnie obudzą się gdzieś popołudniu.Szybko zjadłaś śniadanie i poszłaś się przebrać.Gdy zeszłaś na dół usłyszałaś dzwonek do drzwi.Poszłaś otworzyć.Był to Louis.Zaprosiłaś go do środka.
-Ja chciałem cię przeprosić za wczoraj...Harry mi powiedział...bardzo cię przepraszam-zaczął
-A co ci powiedział?-zapytałaś
-że obrażałem ciebie i twoje przyjaciółki i mówiłem żebyś zeszła mi z oczu...naprawdę bardzo cię przepraszam.
-Wow-pomyślałaś
Harry nawet nie miał odwagi powiedzieć co Louis chciał powiedzieć,bo pewnie bał się że jak ty się spytasz o to Louis'a to on ci powie.Okłamał was wszystkich
-Louis..ale ty nic takiego nie mówiłeś-powiedziałaś
-Jak to?-zapytał zdziwiony
-Harry cię okłamał-powiedziałaś
-Teraz to w ogóle nie kapuje-powiedział zaklopotany
-Wczoraj nic takiego nie mówiłeś...powiedziałeś w ogóle coś innego,Harry to wszystko zmyślił
-Co?!
-A możesz mi powiedzieć co ja takiego wtedy mówiłem?-zapytał
-To chodź usiądź..-pokierowałaś go do salonu.Usiadłaś na fotelu a Louis na kanapie.
-no więc..to było tak...razem z Harry'm wyszliśmy na zewnątrz a wy wszyscy tańczyliście i gdy wróciliśmy siedzieliście przy stoliku i piliście alkohol.Byliście strasznie pijani i gdy nas zobaczyłeś spytałeś czy się tam nie rozmnożyliśmy-mówiąc ostanie słowo zaśmiałaś się ale Louis'owi zrobiło się głupio.
-i potem Harry na ciebie krzyknął a ty powiedziałeś że Harry powiedział ci że on chciałby...-Nie mogłaś dokończyć ostatnich słów bo od razu przypominała ci się wczorajsza kłótnia z Harry'm i chciało ci się płakać.Chyba naprawdę ci na nim zależy.
-Chyba wiem co było dalej-powiedział Louis
-Skąd?-zapytałaś
-Bo to prawda że mi tak mówił-powiedział chłopak
No i wydało się...Przekonałaś się co do Styles'a.Jest jak wszyscy,chodzi mu tylko o jedno.
-I co było potem?-zapytał
-potem Harry powiedział że to kłamstwo a ty potem wzniosłeś toast za "nasze dzieci"
-o boże-powiedział i schował twarz w dłonie.
-strasznie cię przepraszam...ja nie wiedziałem co mówie ani robie byłem pijany,nie panowałem nad tym-powiedział przygnębiony
-Nic się nie stało-uśmiechnęłaś się do niego
-A mogę wiedzieć dlaczego był dzisiaj taki wściekły..nic się między wami wczoraj nie działo?-zapytał
-pokłóciliśmy się-powiedziałaś
-Przykro mi-powiedział
Ty nic nie mówiłaś.
-Nie przepadasz za nim co?-zapytał po chwili
-Nie chodzi o to ..mogłabym mu dać szansę ale wczoraj kiedy chciałam mu coś powiedzieć on..hm..jakby to powiedzieć...ignorował mnie-powiedziałaś
-on zazwyczaj nie jest taki,ale dziwnie zachowuje się jak jest z dziewczyną,która mu się podoba-powiedział
-czyli jak?-zapytałaś
-co chwile próbuje ją całować i nie zwraca uwago na cały świat,a jak mu się nie ud\ to dopóki jej nie pocałuje będzie wściekły na cały świat-powiedział
Czyli jednak.Zakochał się w tobie,ale od tej chwili obiecujesz sobie,że nigdy nie będziecie razem,skoro on chcę cię tylko dla jednej rzeczy to lepiej w ogóle w to nie brnąć.
-a wy w ogóle wiecie że dzisiaj nagrywamy kolejną piosenkę?-zapytał Louis
-Co?! nasza menagerka nic nam nie mówiła...-powiedziałaś
-To chyba musicie ją wymienić na inną-powiedział
-chyba-spojrzałaś na niego i się zaśmiałaś
-Okey..to ja już chyba będe się zbierał..trochę się zasiedziałem..na razie-powiedział i pocałował cię w policzek
-na razie-uśmiechnęłaś się do niego
- a o której nagrywamy tą piosenkę?-zapytałaś
-o 15..tam gdzie ostatnio
-i jeszcze raz przepraszam...za wszystko -powiedział i wyszedł.Postanowiłaś wyjść na spacer.Szybko założyłaś buty,bluze i wyszłaś.Spacerowałaś około 5 minut.Doszłaś w tym czasie do parku.Usiadłaś na jednej z ławek.podłączyłaś słuchawki,które miałaś w bluzie do telefonu i włączyłaś swoją ulubioną piosenkę.Siedziałaś tak z 15 minut i słuchałaś piosenek.Postanowiłaś już pójść do domu.Wstałaś z ławki i ledwo co zrobiłaś 3 kroki a już na kogoś wpadłaś.Było to wysoki chłopak z grzywką na bok.Był ubrany w granatowe rurki czarne vans i niebieską koszule w krate.Niestety taka na niego wpadłaś,że chłopak na twoje nieszczęście się przewrócił.Podałaś mu ręke.On cię za nią złapał i wstał.
-Przepraszam..nie zauważyłam cię-powiedziałaś smutna
-Nie szkodzi każdemu się zdarza-powiedział i się uśmiechnął
Nagle zadzwonił twój telefon.Na wyświetlaczu pojawił się napis"Olivia"
-Przepraszam cię..musze już iść-powiedziałaś i odeszłaś.
Odebrałaś
-...gdzie ty jesteś-zapytała cię przyjaciółka
-Spokojnie już wracam-uspokajałaś ją bo po jej głosie można było poznać że jest zdenerwowana.
-Okey...czekam pa-powiedziała i się rozłączyła.Po 4 minutach doszłaś do domu.Otworzyłaś drzwi.
-Gdzie byłaś-zapytała cię Amy opierając się o ściane.
-Na spacerze-odpowiedziałaś i poszłaś do kuchni.Przy stole siedziała Victoria z Olivią,które zajadały się naleśnikami z czekoladą.
-(twoje imie)...-usłyszałaś głos Amy,która szła za tobą.
-Co?-zapytałaś odwracając się w jej strone
-co się stało?-zapytała
-a niby czemu miało by się coś stać?
-bo na spacery wychodzisz zazwyczaj tylko wtedy kiedy coś jest nie tak
-tym razem jest inaczej..wszystko gra..okey?-powiedziałaś zamykając lodówkę
-(twoje imie)...
-nie chce o tym gadać-powiedziałaś i szybko poszłaś do siebie
************ oczami Amy**************
To dziwne (twoje imie) nigdy się tak nie zachowywała.Zawsze była dla nas miła a teraz odpowiada tylko z przymusu.Musiało się coś stać,ale nie będe jej teraz tym zawala głowy.Pogadam z nią jak będzie chciała
- I co o tym sądzicie?-zapytałam przyjaciółek
-sama nie wiem -powiedziała Victoria
-ja też nie..trzeba z nią pogadać-powiedziała Olivia
-może nie teraz...pogadamy z nią jak będzie chciała-powiedziałam
Dziewczyny się ze mną zgodziły.
-Jak myślicie o kogo tu chodzi?-zapytała Olivia
-Może o Harry'ego może się pokłócili..-powiedziała Victoria
-Ide i z nią pogadam-powiedziałam
-Ale miałyśmy...
-Tak wiem...ale nie mogę znieść kiedy ona jest taka obrażona-przerwałam Victorii i poszłam do (twoje imie).Zapukałam i miałam nadzieje że mi otworzy.Ale nikt się nie odzywał.
************************
Kiedy byłaś już w swoim pokoju od razu poszłaś spać.Byłaś strasznie senna.Nie zdążyłaś zasnąć a już ktoś zaczął pukać do drzwi.Wstałaś i otworzyłaś.Ujrzałaś Amy.
-chciałam pogadać-zaczęła rozmowę
-ale o czym?
-jakoś dziwnie się zachowujesz-powiedziała a ty dopiero wtedy uświadomiłaś sobie jak bardzo widać to że jesteś zła.Właściwie to nie wiesz za co.Może jesteś obrażona na wszystkich za to że pokłóciłaś się z Harry'm i że wygadywał swoim przyjaciołom co by...Ahh..nie ważne.Sama nie wiesz czy coś do niego czujesz,ale jedno jest pewne zależy ci na nim.
-bo jestem senna..nic mi nie jest -uśmiechnęłaś się do niej
-Okey...wierzę ci ale jeśli coś się stanie....to pamiętaj że masz 3 przyjaciółki,które zawsze cię wysłuchają...pomogą i pocieszą
-Będe pamiętać -uśmiechnęłaś się
Chwilę po tym zostałaś sama.Ponownie położyłaś się na łóżku,ale przypomniałaś sobie macie dzisiaj nagrywać kolejną piosenkę i to za ok.godzine.Szybko wstałaś i pobiegłaś na dół i powiedziałaś to przyjaciółkom.Wszystkie rozeszły się i zaczęły się ubierać.Po 40 minutach byłyście gotowe.Do studia dotarłyście punktualnie.Przywitałyście się z chłopakami.Pierwszy do pomieszczenia ,w którym się śpiewało wszedł Harry.Po 40 sekundach wyszedł,a po nim weszłaś ty.Piosenka była wesoła.Spodobała ci się Gdy skończyłaś śpiewać wyszłaś i zawołałaś Amy.Chwilę później poszła.Wszyscy grali w butelkę.Usiadłaś na kanapę i wyciągnęłaś telefon.
-(twoje imie)..nie dołączysz?-zapytał cię Liam
-nie mam ochoty grać-powiedziałaś.
Siedziałaś tak jeszcze 10 sekund.Po chwili przyszła Amy i dosiadła się do ciebie.
-co jest?-zapytała
-nic..a co ma być?-zapytałaś
-bo wszyscy się bawią a ty siedzisz
-po prostu nie mam ochoty grać
-nie masz tak samo ochoty grać tak jak dzisiaj byłaś senna?
-może...-powiedziałaś
-dobra dosyć tego gadaj...
-może nie przy wszystkich
-w domu...okey?-zapytała
- okey -uśmiechnęłaś się
Nikt nie słyszał waszej rozmowy.Wszyscy świetnie się bawili...nawet Harry.Lubisz patrzeć na niego jak jest szczęśliwi.No może dzisiaj nie do końca jest szczęśliwi,ale przynajmniej uśmiechnięty,ale to jest wymuszony uśmiech.
***************************************************************
To na tyle,z tego jednego rozdziału wyszłoby 5 ale dałam wam to w 1,bo długo nie dodawałam i to jest w ramach przeprosin :)
Pewnie niektóre z was zastanawiają się dlaczego tak długo nic nie dodawałam...no więc chciałam aby pojawiły się komentarze i bo chciałam zobaczyć czy wchodzicie i sprawdzacie czy jest kolejny rozdział..po prostu chciałam żebyście zatęskniły..wiem może się wydawać głupie no ale...wiecie chciałam mieć pewność czy jest dla kogo prowadzić ten blog <3
Nowy rozdział MOŻE ( nic nie obiecuje) pojawi się jutro
Kocham Wasz <3 Bye! ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz